środa, 4 grudnia 2013

second day

Nie chcę pisać o tym, że mój świat legł wczoraj w gruzach. Bo nie legł. To co się stało, było wypadkową różnych czynników i nie mam prawa nikogo winić za to wszystko.

Nie czuję się za dobrze. Wczorajsze popołudnie, wieczór i noc były koszmarem. I podejrzewam, że raz na jakiś czas dopadną mnie różne dziwne myśli, różne schizy i jazdy rozkładające mnie na łopatki. Wczoraj serce się wykrwawiało, turlanie się z rana po łóżku w kłębie różnych dziwnych myśli też nie dało mi za wiele. I nie będzie dawało. Nie będę się oszukiwać- co jakiś czas będzie to powracało, jak znam życie, to też w tych najmniej przewidywalnych momentach. Staram nie wmawiać sobie, że jestem jakaś poharatana. Bo mimo tego, że nagle zrobiło mi się duużo czasu wolnego, to wiem, że tym razem mam kilka pomysłów jak to zapełnić. I mam nadzieję, że to nie skończy się zajechaniem totalnym, chociaż może wtedy uda mi się odnaleźć jeszcze inną stronę siebie.

Ten czas mi dużo dał. Mogło być lepiej, mogło być gorzej. Ale mimo tego, że jest to wbrew naszej woli, musimy zamknąć ten rozdział. Mimo, że nie jest to takie łatwe, jakbym chciała, żeby było. Takie rzeczy, nigdy nie są łatwe.

Jest przeniesienie, z bólu psychicznego i poranionej duszy, na ból fizyczny. Trzęsie mną, drżę i wiem, że to niestety nie z przenikającego zimna.

Cały czas zachwycam się nad fenomenem mojej najwspanialszych Przyjaciółek, na czele z moją najukochańszą i najwspanialszą Mamą. Japa mi się śmieje dzięki Wam, dzięki Waszemu geniuszowi i tym, że jesteście po prostu najlepsze, kocham Was jak siostry i jestem Wam na serio wdzięczna.

I zgodnie z przykazem Malffu, na teraz mam odpalone Third Day .

2 komentarze:

  1. "Każda rzecz ma swój czas..." :*

    OdpowiedzUsuń
  2. ...Zapomnij o tym, co było, kieruj się dobrze tym, co będzie....
    ;*

    OdpowiedzUsuń