Tak właśnie. Piździ jak cholera, kończą mi się długie skarpetki (nie ma takiej opcji, że będę biegać w tzw. kostkach do tego mojego sportowego obuwia) i wypłata nagle mi się skurczyła do połowy. Tak, szalone 2dni, nie powiem.
Wczoraj z panną W. stwierdziwszy, iż trzeba zrobić coś szalonego w ramach terapii odstresowującej, mój naturalny blond (który wg niektórych jest już na wymarciu) został pochłonięty przez brązową papkę, która po pół godzinie (*45min, bo trza doliczyć perfekcyjne, pionierskie nakładanie panny W.) dała efekt zdecydowanie ciemniejszy niż na opakowaniu. I tak spierze mi się jej nadmiar tak w przeciągu tygodnia, ogólny efekt jest zadowalający (a nawet bardziej niż zadowalający).
Przed chwilą ktoś wrzucił na fb vimeo do jednego z odcinków rekolekcji adwentowych "Wilki dwa". Mało co ostatnio do mnie trafia, bardzo mało. Nawet nie byłam w stanie się zmotywować do pójścia na roraty w tym tygodniu (bo koło z matmy, bo nie mam siły psychicznej, bo mam doła po rozstaniu, bo panna W. nocowała i po przegadanej nocy nie miałam siły ani chęci wstawać z łóżka, ciekawe co jutro wymyślę?). A tutaj proszę, mocne i dobre słowo o tym, że w sumie człowiek wierzący to ten, który wierzy w niemożliwe. I to dosłownie na wszystkich płaszczyznach.
Dlatego staram się pomóc swojej wierze, w tym, by jeszcze mocniej wierzyła. Nawet w takich pierdołach jak zaliczenie sprawdzianu z matmy, poprawy analitycznej (ahhh <3 ) a kończąc na o wiele poważniejszych sprawach.
Chciałam jeszcze napisać o tym, że znowu obracam się o jakiś tam kąt pod względem podejścia do świata, podejścia do ubioru i samej siebie.
Ale żeby nie było tak wesoło, to i tak tegorocznego sylwestra, spędzę zapewne z dwoma 3pakami desperadosów (jako samotniczka powinnam z winem, ale mimo wszystko, o wiele bardziej wolę ten pierwszy nektar), stosem żarcia i filmami. Jakie to przykre ;)
A teraz czas na kolejną owocną nockę z etrapezem. Jak niewiele trzeba, aby w końcu zrozumieć sens matematycznych przekształceń przy granicach. Szkoda, że nie chciało mi się przysiąść wcześniej.
a my idźmy do źródła samej rzeki, póki jeszcze istnieje cel
Desperadosy? Ja tam wolę gin ze Spritem ;)
OdpowiedzUsuńGdybym do czego kolwiek przysiadła szybciej nie musiała bym nocy zarywać...
OdpowiedzUsuńZNam ten ból ale mam chyba za dobre serce, bo pierw zajmuje się ludżmi zawalając swoje sprawy..
dytaa