A jeszcze terminy ewertualnych egzaminów też są niczego sobie. Bo przecież sobota o 9 rano to idealny czas na zażywanie validolu i nerwowe chodzenie pod takim pokojem w BMW, przed egzaminem ustnym z matmy. Taaak! Taka jestem dzisiaj usatysfakcjonowana moim kochanym kierunkiem i tym całym sylabusem i planem studiów itp.
A tak na serio, to po prostu przekładam moją frustrację wywołaną wczorajszą wycieczką do OTU, na biedną, niczego tu winną, moją uczelnię.
Wpienia mnie nieziemsko rozszarpywanie takiego fajnego cienkiego naskórka, który pojawił się na dość głębokiej ranie. Wpienia mnie, wyciskanie z niej jak najwięcej krwi i wciskanie mi przez osoby trzecie, że nie powinnam robić pewnych rzeczy. A najbardziej drażni mnie to, że mimo że gojenie ran idzie dość a nawet bardzo dobrze, to i tak są osoby, które to muszą wiercić w nich dziury. Bo to jest przecież takie fantastyczne, przecież Ty robisz masę błędów a ja jestem idealna ;)
Tak samo traktowanie z politowaniem bo niestety jestem na tyle tępa, że zaliczyłam tylko 1/3 koła. Tożto tragedia, nic, tylko się zadźgać i użalać się nad swoją głupotą!
Tylko, że podstawa to nauka na własnych błędach, a ja przez ostatni tydzień wyciągnęłam całą esencję granic ciągów i funkcji i większości pochodnych (tzn. tego, co do tej pory zrobiliśmy), czego nie mogłam zrobić przez ostatnie parę tygodni.
Można? Można. Trzeba chcieć po prostu. I zdaję sobie sprawę, że jeżeli zacznę robić w końcu na bieżąco pewne rzeczy, to mimo, że nie uda mi się teraz raczej zdobyć stypendium naukowego, to wiem, że robię to, bo tego chcę i nie uczę się tego na pamięć, ale na myślenie. Może nie wszystko wejdzie na myślenie (jak to powszechnie wiadomo, nanotechnolodzy i studenci nanotechnologii uczą się wszystkiego 2x- pierwszy raz w skali makro a drugi raz w skali nano ;) ) i też nie o to w tym chodzi.
Wiem, wpis ocieka jadem, złością i cynizmem, ale dzisiaj jakoś nie umiem inaczej. Po prostu ;)
Muzycznie- rozkoszuję się teraz Roxette i ich bardzo sympatyczną muzą, na czele, z kawałkiem, w którym się absolutnie zakochałam od pierwszego usłyszenia <3
Nie sztukąjest uczyć się na pamięć (no chyba, ze trzeba ogarnąć sprawdzian z prawa administracyjnego - nie polecam), sztuką jest zrozumieć ;)
OdpowiedzUsuń