piątek, 25 lipca 2014

są tacy ludzie

Siedzimy.
Ty się już nie krępujesz, niczym się nie przejmując zakładasz piżamowe spodnie w groszki (jest godz. 19.40( do zadrukowanej koszulki i owijasz się moim (prawie Twoim) kocem w różowobiałą kratę.
W sumie spodnie chyba nie były w groszki, pamiętam, że jakieś wzorzyste.
Wiem, że jak zwykle pasowały do koszulki jak pięść do oka!

Nigdy nie sądziłam, że powiem, że tęsknię za liceum. I tęsknię w jednym aspekcie. Brakuje mi tutaj osoby, która tak doskonale mnie rozumiała.
Która po moich minach wiedziała już co się dzieje.
Brakuje mi wielu rzeczy. Chociażby naszych Magic Boxów, chociażby tego, że zawsze wiedziałyśmy, która przyniesie którą część biologii na fakultety.

I mimo, że nie jestem wzorem, bo się nie odzywam (nie chcę Ci przeszkadzać w przeprowadzce, chociaż mam nadzieję, że kuchnię zrobicie do 9 sierpnia bo nie chce mi się gotować na kuchence turystycznej przez tydzień).

Ale w sumie jak przychodzi co do czego to nieważne gdzie. Ważne, że zawsze razem czujemy się jak u siebie w domu.
Poważnie. Nie zdziwię się jak za którymś razem rozwalimy się z nogami na krzesłach w KFC. Albo usiądziemy po turecku w Yan Tea (to tak się nazywa? nieważne w sumie).

Staram się tutaj chodzić naokoło, operować słowami tak, abyśmy tylko my pojęły te słowa klucze. Bez klucza nikt nie wejdzie w to, nikt nie będzie mógł rozszyfrować tego, co chcę przekazać. Czasem jedno słowo wystarczy, aby przywołać wiele wspomnień, myśli i skojarzeń. Chociażby takie proste i niby banalne słówko jak Bajeczki.
Tak, ja też właśnie kwiczę i leżę ze śmiechu. Zajechało tu elipsą i inwersją i takimi różnymi (a tutaj masz peryfrazę. Jednak pewnych rzeczy nigdy się nie wyrzuci z pamięci! :D ).

W sumie przy takich tekstach się rozpisuję.
Przy tym chcę zachować intymność więzi, chcę mieć pewność, że pewne rzeczy nigdy nie wypłyną, chociażby pokryte głębokimi metaforami, które i tak tylko my zrozumiemy.
Nie muszę pisać ani mówić dużo. Ty wiesz co mi siedzi w głowie.
To jest takie naturalne.


Są tacy ludzie, w których domach czujemy się jak u siebie. Wiem, że mogę bez skrępowania usiąść na poduszkach leżących na łóżku, że nawet jak wyleję coś na podłogę to zostanę wyśmiana przez właściciela, a jak jest jakaś impreza to sama sobie dosypuję lodów do drinków bo wiem, gdzie leży jego zapas.
Z drugiej strony, wiem, że są ludzie, którzy nie potrzebują zachęty by rozłożyć się na moim całym łóżku, nie trafić do śmietnika workiem po chipsach, czy też wziąć tabakę, bo wiedzą, gdzie leży.

A do napisania tego tekstu zainspirowała mnie Moja Trawa.
Miałam takie mega deja vu jak przeczytałam ten tekst, ze wohoo...!

ziuuum

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz