piątek, 4 lipca 2014

konsekwencje dnia następnego

Czasem zapominam jak bardzo lubię się zapominać. Robić różne rzeczy, mówić różne rzeczy ("bo Ty jesteś jego pochodną a sama lubisz się całkować!" jakoś tak to było. chyba), pisać różne rzeczy. No i oczywiście spożywać różne rzeczy. Zwłaszcza takie, których nie powinno się (teoretycznie) łączyć.

Nigdy nie będę typem imprezowobaletowym. Poza tym moja wierna kompanka przekonała mnie, że wychodzenie z domu a'la żul jest ciekawsze i bezpieczniejsze. I w sumie służy zdecydowanie wyższym celom, niż kręcenie różnymi częściami ciała w Patio czy gdzie tam się u nas chodzi na balety i inne imprezy, na które z Nuu niekoniecznie byśmy trafiły.

Tylko przy okazji zapominam o konsekwencjach dnia następnego. O tym, że trzeba odnaleźć resztki godności po głupim smsowaniu w stanie wstawienia. I przy okazji tego szukania nie spalić się ze wstydu..
O tym, że najlepszym lekiem na ból żołądka jest litrowy dzbanek miętowej herbaty. A i, że nie rzuca się setki o 8, tylko nieco później. Na przykład ok 12. jak zrobiłam to dzisiaj.

A i oczywiście, zapominam też o tym, że potem trzeba wstać, doprowadzić się do ładu i iść pełnić swoją nieszczęsną dolę. Starosty, pracownika. Przyjaciółki, kumpeli z pracy. Pasjonatki (tak, obiecałam urodzinowe ciasto, trzeba się wywiązać z tego, mimo wszystko). I oczywiście trzeba grzecznie udawać przed Rodzicami, że aż tak dużo się nie wypiło.
Nie mówiąc już o paleniu.

Wygląd względnie elegancki, pendrive z podaniami gotowy (przecież drukarka też ma okres...) , włosy wyprostowane i można iść.
Udawać, że wcale mój żołądek nie wariuje a w głowie kołowrotek aż tak nie szaleje.
I wciskać wszystkim, że nigdy więcej nie kupuję fajek do piwa. Chcę ograniczać blefowanie, nie wypada aż tak ściemniać. Bo zapewne kupię.

A i trzeba iść. Przecież to nie WE, że dziekanat jest czynny do 15. to ten cudowny wiitch, gdzie po 13.01 potrafią wyrzucić, niezależnie od tego, że jest się starostą i takie tam.

I parafrazując jedną z moich ulubionych blogerek- muszę sobie przypomnieć, jak bardzo lubię pisać, bo ostatnio mam małe problemy z pamięcią.

adiemus

3 komentarze:

  1. No już nie rób z siebie (i przy okazji ze mnie xD) takiego żula! Gdzie nam tam do prawdziwych pijoków, każdy gimbus bije już nas o głowę :C.
    Nuś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale my nie jesteśmy żulami, my po prostu w piękny i niezwykle praktyczny sposób kultywujemy studencką tradycję picia taniego piwa :D

      Usuń
  2. Proponuję nie brać telefonu na "stan wstawienia". Albo brać bez kasy na koncie ;) Przynajmniej można uniknąć pewnych dziwnych wiadomości ;D

    OdpowiedzUsuń