... to niezwykle się cieszę, że jestem kacoodporna i póki co, tylko raz się męczyłam, a po wczorajszym wieczorze i nocy jestem żywa i mimo tego, że spałam tylko 5h to mam (powiedzmy) dość sporo energii, aby zrobić cokolwiek (pokój się wietrzy, resztki zostały ogarnięte, teraz trzeba się tylko ubrać).
Było dobrze. Od szybkiego tempa, przez nasze tradycyjne karaoke przez wspominanie o 4:30 "jak to było, kiedy byłyśmy w Magisie" .
W każdym razie, jeżeli rok 2014 będzie taki jak ten sylwek to cóż, mam nadzieję, że gotówka wydana na stacji bipi przy molo nie będzie coraz większa, zaś ten gorący imprezowy okres kwietniowo-majowy przeżyję i to nie od kaca do kaca.
I, że wczorajsze upokorzenia zaliczają się do 2013 roku a nie do tego. Bo jakoś nie planuję rozszerzać działalności mojego hipsterstwa na większą skalę ;)
Ten rok będzie lepszy. Może jestem teraz niepoprawną optymistką, ale wierzę, że mimo pewnych kijowości, może być jeszcze lepiej niż w 2013. I wierzę, że tak będzie.
Jak to ktoś ujął, gorzej i tak nie będzie :)
Do listy postanowień dopisuję kolejne. Póki co biję swój rekord życiowy w ich ilości, ale cóż, czasem lepiej jednak więcej niż mniej.
Zwłaszcza, że niezależnie od ich położenia na tej liście, są niezwykle ambitne. Zwłaszcza postanowienie nr 8 ;)
I oczywiście nasz wczorajszy hicior to nic innego jak to-
to od Ciebie zależy jak daleko będziesz mierzyć!
Z pewnością będzie lepszy! Musi być, innego wyjścia to on nie ma ;)
OdpowiedzUsuńpunkt 8 jest najlepszy i abyś Go odhaczyła jako zrealizowany ;)
OdpowiedzUsuńa co do okresu kwiecień-maj ??? chyba wiem co masz namyśli bejb ;*