środa, 6 listopada 2013

wjadlkajsdkasjdlkasjda czyli pierdyliard myśli na minutę

Począwszy od najbardziej pieprzniętego snu od ostatnich paru tygodni (miejsce pracy, pewien demon przeszłości, który chyba nigdy mi nie odpuści i walka z samą sobą w jednym. Brakowało jeszcze piły mechanicznej i p. Stasia tutaj). Z jednej strony sny mówią o tym, czego się boimy (maderfuker, mam nadzieję, że dzisiejsza noc wyczerpała limit koszmarów na najbliższe 3miesiące) albo o naszych największych pragnieniach, tęsknotach i chęciach. Dzisiejszych nocnych mar, zdecydowanie nie mogę zaliczyć do jakichś moich wybitnie ważnych marzeń, a jedynie do rzeczy, które mam nadzieję, że nigdy nie będą miały miejsca i, które to demony schowają się głęboko i nie będą wyłazić. Najlepiej wcale.

Cały dzień jestem otępiała. Zamieszanie, które jest w mojej głowie od rana, ni cholery nie chce ustąpić. Nic tylko uderzyć głową w biurko, położyć się i olać jutrzejszą eeem wejściówkę (?) z chemii. I najchętniej zaszyłabym się pod kołdrą, z morzem sanbajtsów, z kojącym Gutkiem w uszach i usiłowała nie myśleć. Na razie cel nr jeden jest nierealny (uhuhuh), cel nr dwa tymbardziej (no tak, zdrowe odżywianie i pół kg jabłek dziennie jest lepsze dla mojej biednej tarczycy niż te przepyszne listki) a cel nr trzy realizuje się w stopniu jako tako satysfakcjonującym.
Nie lubię, gdy przez takie rzeczy jak sny, mam zamieszanie w głowie, które nie pozwala mi funkcjonować w takim stopniu, w jakim bym chciała, zaś fakt, że muszę siedzieć na matmie (* wstępie do analizy matematycznej) doprowadza mnie do jeszcze większego gotowania się i mam ochotę wybuchnąć jeszcze większym płaczem, niż wcześniej. Nie lubię samej siebie, gdy jestem w takim stanie.
Bo w sumie, jeżeli chwilami (czasem bardzo długimi) sama nie umiem ze sobą wytrzymać, to jak inni mają to zrobić?


Kojące dźwięki Indiosów to zdecydowane, dzisiejsze top 10/20/X.

I ignore every little, every little, every little scorn you'll see You will see





1 komentarz:

  1. Od Hawaii: A myślałam, że tylko ja jestem nienormalna, a tak jest nas już dwie ;) Mam tak samo ze snami. Też straszną wypływają na mój dzień i rozmyślam o nich, ale wiesz Jołi, jeśli mają nas denerwować to trzeba je zostawić pod poduszką bo życia szkoda. Najważniejsza jest rzeczywistość :)

    OdpowiedzUsuń