czwartek, 7 listopada 2013

epistolografia

Dzisiaj na wykładzie z fizyki odkryłam, że brakuje mi kolejnej rzeczy, którą uwielbiam. Czyli tej zawartej w tytule o zacnej nazwie 'epistolografia'. Od dawna miałam chęci by do tego powrócić, ale dopiero na dzisiejszym arcyciekawym wykładzie o ruchu obrotowym (że wzory z całkami? wtf?) uznałam, że czas najwyższy odświeżyć sobie formę listu.

Kupiłam pakiet iluś tam kopert, które z założenia miały być już wtedy (2miesiące temu?)  używane, ale coś mi to nie wyszło. Z zamiarem spamowania Malffu (Szczecin-Gliwice, pozdro! <3 ), ale że napatoczył się Mężczyzna Mojego Życia (w skrócie MMŻ), potem zaczęłam się modlić, co by pan Stasiu nie wziął mnie do tablicy i nie miałam czasu ani dla ani na nikogo (włącznie z mą skromną osobą), plan odszedł w pizdu.

Od zawsze uwielbiam, jak ludzie wysyłają mi kartki z miejsc gdzie wyjeżdżają (oczywiście ze wzajemnością, co by nie było :) ), piszą kartki z życzeniami urodzinowymi (osobiście mam manię na tym punkcie i nawet w smsach czy na fejsie w pw baardzo się rozgaduję z tym)  itp. Lubię to, bo widać, że ktoś wtedy myślał, pamiętał i wybierał takie a nie inne kartki, dobierał takie a nie inne słowa właśnie dla mnie. I widać, że jednak w pewien sposób jest się ważnym dla kogoś.

Gadałam też raz z jedną koleżanką z Wrocławia na temat wysyłania i pisania listów. I wtedy zgodnie stwierdziłyśmy, że :
1. listy mają duszę- generalnie jeżeli się pisze, to widać wszystko. Czy byliśmy bardzo zdenerwowani, czy radośni, kiedy piszemy, co wtedy czuliśmy etc. Charakter pisma kojarzy mi się z każdą osobą, w pewien sposób da się rozszyfrować ludzi (choćby w minimalnym stopniu) i zobaczyć jacy są tak naprawdę.
2. listy mają zdecydowaną przewagę nad meilami i srejsbukiem- wszelkie rzeczy pisane ręcznie są w znacznej mierze, o wiele bardziej intymne i osobiste niż mejle i suche (no dobra, nie zawsze) komunikaty na fejsie. Wiadomo, że czasem Internet stanowi jedyne źródło komunikacji (if you know what I mean), ale wydaje mi się, że łatwiej jest się nam otworzyć w taki sposób. Papier wszystko zniesie, a klawiatura prędzej czy później się zetrze.
3. listy można napisać zawsze i wszędzie- prawda, prawda i jeszcze raz prawda! I w stanie euforii i w stanie rozpaczy i gdy Ci sie nudzi i gdy masz zapierdziel, ale... papier praktycznie zawsze mam przy sobie a poza tym wydaje mi sie, że gdy piszemy  na gorąco, to o czym piszemy, jest bardziej na świeżo i najłatwiej ukazać nam emocje i uczucia, które w nas były.

Myślę, że ta argumentacja mogłaby być jeszcze dłuższa, ale to co napisałam, wydaje mi się taką esencją tego.


Dig in your passions and follow your heart

uwielbiam. pamiętam, że ten tekst stał się jedną z moich inspiracji do jednego ze spotkań grupkowych na IV. i pamiętam, że całą Grupą się zachwycałysmy :)

1 komentarz:

  1. Od Hawaii: Oj tak listy są cudowne! Ja uwielbiam te kartki od Ciebie :) A listy musimy zacząć pisać :)

    OdpowiedzUsuń