Nie sądźcie a nie będzie sądzeni, parafrazując- nie potępiajcie a nie będziecie potępieni.
Ostatnio sie tak czuję. Jakbym była na ostrzu jakiegoś noża, który tylko czeka by mnie zranić.
Masakra.
Każdy ma własne sumienie, to niech pilnuje swojego.
Najważniejsze, że moja najukochańsza Mama nie ma mi nic do zarzucenia i mnie nie potępia. I moje Święte Trio psiapsiół (co prawda H. jeszcze nie miałam okazji nakreślić sytuacji, no ale to sie zmieni :) ) . A przede wszystkim, że mam duże, duże oparcie w P.
I tak, bujam sobie w obłokach, myślę o niebieskich migdałach i modlę się o to by się zmobilizować do tego strasznego tygodnia, zaliczyć fizę i nie zasnąć na żadnym wykładzie.
Wegetuję, ostatnio powoli konam fizycznie. 2 zarwane noce za mną (dzisiaj poddaję się, w końcu mam prawo do 2 poprawek kolokwiów) a od jutra zaczynamy od nowa.
I muszę się zmobilizować w końcu do robienia Mel B.
http://www.youtube.com/watch?v=AKiVttFnqkY
Dobre wsparcie to ponad połowa sukcesu! :)
OdpowiedzUsuńOd H.: A H. jak zwykle nic nie wie ;p Ja też się próbuje zmobilizować, ale dopadło mnie przeziębienie :(
OdpowiedzUsuń