Prostownica, klucze i full notatek zaśmiecają mi biurko, wokół biurka (na podłodze) są poukładane działami notatki z matmy, gdzieś tam leżą skarpetki do wyrzucenia do praca i plecak, do którego mam się spakować. A i uświadomiłam sobie, że połowę tych ciuchów, które chcę spakować mam na sobie, a są zbyt fajne i wyglądam zbyt szafiarsko (he he he), aby się przebierać.
A i oczywiście plany wyspania się poszły w pizdu, przecież remont mojej klatki i zrzucanie cegłówek o 7 rano z naszego dachu to jeden z najfajniejszych pomysłów naszej remontowej ekipy!
A najgorsze jest to, że chyba będę musiała zasilić konto ZUT-u opłatami innymi, niż za kawałek zielonego plastiku z chipem i za granatowe świadectwo moich ocen!
Czyli jestem ewenementem, który zdaje prawie wszystko (nieważne, w których terminach, ważne, że zdaje), zdał nawet egzamin z chemii nieorganicznej z pierwszym terminie, a nie może przejść przez głupią powtórkę z matury rozszerzonej z chemii!
Życie jest brutalne, a wiedźmowy system niezwykle chory.
I nie bulwersowałabym się, gdybym nie zostawała usadzana pół punkta przez trzy poprawki. To nie jest przypadek.
To też tylko irytacja okraszona czarnym śmiechem. Ile można! Trudno, zamiast odłożyć 200zł na Australię, będę musiała wpłacić na konto mej cudownej uczelni!
Moje szalone plany na tym ucierpią. Boże, 1/6 wypłaty pójdzie w pizduu! :D
Dość ironii, trzeba ją przerobić na inne, ważniejsze i bardziej pożyteczne rzeczy.
Na przykład na pracę. Pieczenie muffin i takie tam.
tak się tylko im wydaje!
SZMUTAM.
OdpowiedzUsuńNuu ja nie. Ja planuję mord.
UsuńMuffinyyyy!!! <3
OdpowiedzUsuń