niedziela, 17 sierpnia 2014

półnotka 2- zdanie z definicji

Jak ciężko jest zacząć. O Boże.
Miałam zacząć całkować w lipcu i ni opcji mi to nie wyszło. Dzisiaj jest 17 a ja za 3 tygodnie mam 3 niezwykle trudne i pełne wyzwań randki ociekające całkami, Fourierem i trajektoriami.
W tym miejscu zastanawiam się też dlaczego mamy matmę aż tak rozszerzoną.
Odpowiedź niewątpliwie brzmi "z definicji matematyki z kierownikiem SM".

Iść bez planu czy z planem? Wyłożyć na tworzenie kolejnego schematu, którego nie zrealizuję, czy po prostu robić jak najwięcej, do krwi, do bólu?
Bo teraz na kolejny przykład lnxlnxlnx mam ochotę zawyć.
Ale nie mogę. Luna zacznie szczekać i nic mi wycie nie da.
Swoją drogą nie sądziłam, że to powiem, ale przywiązałam się do niej (TFU TFU).

Na razie daję sobie czas.
W środę czeka mnie jawne szaleństwo, oby mój pomysł wypalił.
A potem chillujemy. Po warszawsku.
A w międzyczasie sącząc kolejne Somersbee z Budnałą i gapiąc się w niebo z Gabisiem.


mniam mniam

1 komentarz: