niedziela, 22 czerwca 2014

Get outta my face or give it you best shot

Ruda sukienka leży idealnie. Dzięki niej wygląda elegancko ale nie galowo. Nie może dzisiaj wyglądać galowo, Doktorek wyśmiałby ją na wejściu, a tak będzie mogła znowu opleść Go wokół palca. Nie wie jak to robi. I chyba nigdy się nie dowie. Ważne, że jej się to udaje. Nie jest istotne to, że znowu zapewnił jej zdawanie egzaminu w drugich, trzecich, piątych terminach. Ważne, że umie oczarować Go na tyle, by grupa dostała  to, co jest dla niej najlepsze z tego wąskiego menu, które Doktor serwuje. Menu, które dziwnym trafem i tak zostało poszerzone w tym roku. Przy okazji odrobi domową pracę charytatywną dla kolegów z drugiego kierunku. Nie muszą jej tego mówić, Ona doskonale o tym wie.

Wiatr rozsypuje blond włosy dookoła twarzy co powoduje, że misterna trzyminutowa zabawa prostownicą poszła na marne. Nieważne. Ważne, że z ten rozwiany włos i tak dodaje jej pewności siebie. Mimo, że wmawia wszystkim, że jest zupełnie na odwrót.
Dodatkowo lekkie kreski na powiekach i odrobina korektora pod oczami. Fioletowe wory są seksowne, ale nie sięgające do połowy policzków. 

Jedna torba jest wypchana indeksami, sprawozdaniami i listą wykładowców i rzeczy, które Ona po prostu MUSI ogarnąć. Druga przypomina, że bez portfela, kosmetyczki z korektorem 4w1 i butelki wody, ten dzień ją pokona.
Żadne dni, niezależnie od tego jak bardzo mogły wydawać się złe nie pokonywały jej. To Ona, czasem skamląc i krztusząc się łzami wygrywała walki z nimi.
Wersja "MUSI" jest przeznaczona dla roku. Wersja "CHCE" jest przeznaczona dla niej. Bo Ona nigdy nie powie, że lubi to co robi. Ona będzie wmawiać każdemu, że może z tego zrezygnować w każdej chwili. 
Ale to nie jest prawda. Ona nie zrezygnuje. Chociaż brzmi to groteskowo w kontekście tego, że nikt nie chce jej tego zabrać. Poza jedną osobą, która została pokonana przez to wszystko i wiele innych czynników zewnętrznych.

Idzie. Lekko zgarbiona od ciężaru wszystkich  kart i ocen. Ale kieruje nią pewność. To, że wie co robi. Mimo, że jest to kolejna rzecz, którą musiała sama objąć i praktycznie nikt, poza M. jej nie pomógł i nie wskazał jakiegoś konkretnego kierunku. Mimo, że nie wszyscy z Cudownej 24 wierzą, że Ona do końca wie co robi. Ale nie muszą.
Po owocach poznacie.

Nie musi zaliczać wszystkiego od razu. Robi często głupie błędy, tak głupie, że aż wstyd się jej do tego przyznać.
Ale, żeby posiąść życiową mądrość, wcale nie trzeba od razu załapać o co chodzi w prawie Gaussa dla prostoliniowych przewodników. 
I czasem trzeba się namęczyć, aby w końcu zrozumieć, że minus razy minus równa się jednak plus a nie minus. 






3 komentarze:

  1. Do połowy - miałam wrażenie, że czytam wstęp do jakiegoś pornola, serio xD. Oszczędź moją biedną wyobraźnię.
    Nuś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nuś ja wiem, że sesja i wszystko, ale... serio? ><

      Usuń
  2. Jak poetycko <3

    OdpowiedzUsuń