Gram. I to nie w to co chciałabym grać.
Uświadomiłam to sobie wczoraj na Mszy u jezuitów.
Temat masek i skrywania się przed światem był już maglowany nie raz i nie dwa, spora część Magisu (zwłaszcza I stopień) mówi o zrzucaniu masek i tak dalej i tym podobnie. Dlatego dzisiaj o innym aspekcie.
O zmęczeniu tą maską.
Są rzeczy, które możemy zrzucić na karb zmian w samych sobie, na otaczające nas środowisko, nawet na to, że ma się akurat zły dzień. Chociażby to, że ma się zły humor, że ma się ochotę co by częściej wychodzić, czy robimy wszystko, aby się komuś przypodobać. I nawet często robimy to nieświadomie.
Ale są też rzeczy, które do nas przywierają. Niczym nowa łatka. I które początkowo się nam podobają bo "zawsze chciałam mieć imprezowe towarzystwo, zawsze chciałam mieć ludzi, z którymi mogę tak o wyjść do klubu i zaszaleć, bo zawsze marzyłam o tym i o tym" etc.
Ale po pewnym czasie zaczynają nas uwierać i dostrzegamy, że jednak nie to jest najważniejsze.
Biegłam. Szłam. Czołgałam się. I w tej drodze poprzyklejały się do mnie jakieś zbędne łatki. Jakieś poniekąd fajne, ale też i zbędne mi naszywki. Niby takie, które w mniejszym lub większym stopniu były tam jakimiś moimi pragnieniami. Były.
Po raz nty wychodzi to, że to czego chcemy, nie zawsze jest dla nas dobre.
I muszę powiedzieć, że jestem zmęczona tą ilością tych naszywek. Nie są tak lekkie jak się wydawały. Są cholernie ciężkie.
To, co teoretycznie czasem przewijało mi się w głowie, okazało się średniej jakości.
Czasem ta ilość łat nawarstwia się tak, że jest ciężko wybić się z nich. Ciężko pokazać, kim tak naprawdę się jest. Jest to cholernie trudne.
Z tym, żeby z tym walczyć musimy to zaakceptować. Okej, wyszło jak wyszło, ale to nie oznacza, że nie można wyjść z tych niechcianych scenariuszy. Dopóki tego nie zaakceptujesz, to NIC z tym nie zrobisz. Tu nie wystarczy teoria. Tu trzeba akceptacji tego, że niekoniecznie jest się jakim chciałoby się być. Jeżeli to zrozumiesz a potem przyjąć to. Jak to zrobisz, wtedy czeka Cię najcięższy krok- działanie. Uczynienie tego Twoją bronią, ewoluowania tego w kolejne doświadczenie i pewne modyfikacje.
już jutro będzie za późno
Ostatecznie widzę to dzięki Tobie i u siebie - te łatki. Właśnie dlatego sam piszę szczerego bloga, żeby ktoś mógł coś w sobie naprawić :)
OdpowiedzUsuń"Nie mów, że pogoda jest brzydka, przyznaj się, że cierpisz"
OdpowiedzUsuńdzięki rekolekcją można naprawdę popaść w refleksje i spostrzec swoje wybory i co tak naprawdę jest dla nas najlepsze ;*